Legenda pewnego biało czerwonego konia z gwiazdami

Historia modelu nieoficjalnie zaczęła się 9 kwietnia 1964 roku, wtedy ruszyła jego produkcja, 17 kwietnia 1964 roku pokazano to auto. Dwa dni później można było obejrzeć oficjalną premierę transmitowaną przez trzy amerykańskie stacje telewizyjne! Założeniem producenta było trafić do ludzi młodych. Samochód miał symbolizować wolność i nieskrępowanie, a jednoczenie być silne, silne jak dzikie konie z prerii Ameryki Północnej, które powędrowały jako logo na tle białych i niebieskich pasków symbolizujących Stany Zjednoczone.

Najbardziej rozpoznawalna pierwsza wersja tego modelu jest nie lada gratką dla kolekcjonerów obojętnie od jego nadwozia. Koleje dwie wersje tego auta zaprezentowano w latach 1974 oraz 1979, niestety nie były już tak kultowe jak ta pokazana na samym początku. Czwarta odsłona zaprezentowana w 1993 roku przedstawiała nową jakość i zaczęła powoli nawiązywać swoim wyglądem do pierwotnej wersji z lat sześćdziesiątych . Za to w roku 2003 pokazano kolejne wcieleni modelu który czerpał garściami z pierwowzoru. Obecny model tego auta został pokazany pod koniec 2013 roku i jest to pierwszy model oficjalnie oferowany przez polskie salony Forda.

Pierwszy rzut oka na auto pokazuje niczym niewyróżniający się czarny kolor i duże srebrne koła. Z przodu na grillu widnieje galopujący koń, który już zaczyna wzbudzać pewne pozytywne emocje. Idziemy dalej, mijamy naprawdę długa i potężna maskę. Dochodząc do drzwi uwagę przykuwa ogromny umięśniony tylni błotnik. Patrząc na tył auta zauważamy od razu dwie litery GT, które mówią o sercu tego potwora, sercu w kształcie litery V z ośmioma cylindrami o pojemności pięciu litrów i mocy 421 KM.

Ciekawym i miłych akcentem wieczornych przejażdżek tym autem jest oświetlenie. W bocznych lusterkach zamontowano małe projektory które wyświetlają logo Mustanga na ziemi. Oświetlenie auta w wewnątrz jest spokojne i stonowane, jedyne szaleństwo to wybór kilku kolorów zegarów, a jeszcze ciekawiej jest zestrojony obrotomierz. W monecie osiągnięcia wysokich obrotów zbliżających się do czerwonego pola wszystkie zegary na chwile się zaczerwieniają dając znać ze to już czas na zmianę biegu. Mała rzecz, a naprawdę cieszy.

Szukanie odpowiedniej pozycji zajmuje, chwile fotel jest sterowany elektrycznie jest bardzo wygodny oraz posiada funkcje grzania i wentylacji, ale o tym później. Ok, fotel ustawiony, lusterka też, pasy zapięte. Zapłon uruchomiony, wszystkie szyby w dół, radio wyłączone. Taka mała procedura uruchamiania zimnego silnika V8, żeby mieć pewność, że dźwięk uruchamianego potwora zostanie dobrze usłyszany. Jak na nowoczesne auto przystało z systemem bez kluczykowym silnik uruchamia się przyciskiem. Dobra naciskamy… ENGINE START. Ten dźwięk uzależnia. Zachęcam właśnie do takiego uruchamiania silnika.

Ruszamy. Pierwsze mocniejsze wciśnięcie pedału gazu, szybka reakcja skrzyni biegów i mocne uderzenie głową w zagłówek. Ogromna moc z jeszcze większym momentem obrotowym wynoszącym ponad 500 Nm udowadnia, że to potwór i to niemały bo mierzy prawie 5 metrów. Cała sytuacja trwała krótką chwilę, uślizg kół był wyczuwalny, ale na szczęście na straży stoi kontrola trakcji. Właśnie w tym momencie przydają się wentylowane fotele. To wszystko działo się tak szybko ze, aż zalewa człowieka pot. Dobrze że jest kontrola trakcji, którą oczywiście można wyłączyć, ale nie polecam. Przy takiej mocy i momencie obrotowym utracenie przyczepności kół tylnej osi nie jest dla Mustanga problemem.

Mamy do wyboru kilka trybów jazdy, które wyostrzają jeszcze bardziej normalny charakter jazdy. Normalny to normalny, codzienny, spokojny, potem mamy sport, czuć lepsza reakcje na gaz i twardszy układ kierowniczy. Tryb torowy – race już jest dla twardzieli. Auto w tym ustawieniu jest szalone…  Ale oddaje najwięcej ze swojej historii, z historii pełnokrwistego muscle cara.

Zawieszenie dobrze tłumi dziury w naszych polskich drogach, ale niestety czuć że jest ono twarde. Plusy jego twardości odczujemy na szybkich łukach i zakrętach. Nie da się ukryć, że jest to auto na równe drogi. Na szczęście jest ich u nas coraz więcej. Oczywiście użytkowanie tego auta w warunkach codziennych nie przysporzy dużych problemów. Czujniki parkowania z przodu i z tyłu bardzo ułatwiają parkowanie. Zachęcam do sprawdzenia tego na własnej skórze i wypożyczenie auta tutaj. Codzienna eksploatacja nie jest ciężka, ciężki trzeba mieć portfel bo samochodem z takim silnikiem to, aż grzech jeździć spokojnie. Jeśli chcemy delektować się bulgotem drzemiącej pod maska konstrukcji V8 to musimy pamiętać, że lubi ona wypić. Auto jest bardzo cywilizowane mam na myśli wszelkie dostępne na rynku wyposażenie umilające życie. Mamy skórzaną tapicerkę, duży ekran multimediów z nawigacją z dotykowym ekranem, podgrzewane i wentylowane fotele przednie, oczywiście automatyczną dwustrefową klimatyzację, zestaw głośnomówiący z możliwością słuchania muzyki z telefonu i wiele, wiele innych przydatnych dodatków umilających codzienną jazdę.